Poniedziałek, 24 Listopad 2014
Strona główna | Giełdy | Komisy | Forum | Testy | Fan-Cluby | Sprzedaż | Raty | Firmy | TV
WITAMY
Korzystając z mapy nawigacyjnej możesz przejść do interesującej Cię cześci serwisu. Jeśli natomiast jesteś niecierpliwy i chcesz jedynie dodać lub znaleść ogłoszenie, skorzystaj z przycisków poniżej. Zapraszamy.
OGŁOSZENIA
Dodaj ogłoszenie Szukaj ogłoszeń
Dodaj Szukaj
CENY
Auta
nowe
Auta
używane
INFORMATOR
Przedstawiciele
Kontakt
Regulamin
KOSZYK
twój koszyk - porównaj auta
 
REKLAMY

« powrót

Volkswagen Polo

Volkswagen nie dla ludu

Volkswageny jak sama nazwa wskazuje mają być autami dla ludu i są, ale dla biedoty z Niemiec, natomiast Polacy Volkswageny mają za nie lada bryki. Bora czy Passat to faktycznie prawdziwe cacka warte dużych pieniędzy, ale Polo (prawie najmniejszy VW) mógłby kosztować rozsądniej mimo pochodzenia z legendarnej w Polsce firmy. Rozumiem zachwyt i cześć jakimi otaczane są w naszym kraju niemieckie wozy, ale cena ponad 37 000 zł za podstawową wersję tej klasy auta to czyste kpiny. Niemcy polski rynek traktują mało poważnie, uważając pewnie swoje auta za tak idealne, iż Polacy wydadzą ostatni grosz za samochód, który nawet nie ma 3,80 m długości, ale za to jest teutoński. Niechby tak nasz rząd pozwolił Japończykom sprzedawać swoje auta na tych samych zasadach co Unia Europejska, a nasi zachodni sąsiedzi szybko obudziliby się z salonami pełnymi niesprzedanych samochodów.

Zostawmy sprawę ceny i zajmijmy się samym samochodem. Polo pojawiło się na rynku przed ćwierćwiekiem. Nowe modele przychodziły na świat w 1981 i 94 roku. Kolejne urodziny zapowiadane są na 2001 rok. Ponieważ konkurencja nie śpi VW, postanowił swoje ostatnie dziecko trochę poprawić. Oczywiście Polo było całkiem OK, ale zwykle zmiany są na lepsze, a co ważniejsze jest okazja by zrobić dużo szumu i przypomnieć o modelu już dość opatrzonym. Faktem jest, że "nowe" Polo wygląda całkiem pozytywnie - przód z prostokątnymi reflektorami z czystego szkła przypomina szlachetną i droższą Borę, tył zaś upodobnił się do Golfa i dostał duże logo VW (bo jak się płaci takie pieniądze, to niech każdy wie, że to nie jest byle Seat czy Skoda).

Wnętrze natomiast żywcem ściągnięto z mniejszego Lupo, ale był to niekiepski pomysł, bo autko wygląda jak najbardziej nowocześnie, choć bez ekstrawagancji - aluminium wokół podświetlanych na niebiesko zegarów nadaje autu sportowego charakteru, a "srebrne" klamki sprawiają wrażenie luksusu. Wszystko wprawdzie jest plastikowe, ale wykonane bez zarzutu. Wnętrze dość przestronne - szczególnie z przodu nie brakuje miejsca, nawet na łokcie. Z tyłu siedzi się wygodnie, o ile ci przed nami nie odsuną zbytnio swoich foteli. Kufer raczej mały (245 l), ale dobrze rozplanowany, głęboki, z elegancko ukrytym kołem dojazdowym i najpotrzebniejszymi narzędziami, i co jeszcze ważne łatwo dający się powiększyć do prawie 1000 litrów. Jazda małym VW - całkiem przyjemna. Prowadzi się go właściwie jak Golfa, twardo i pewnie. Układ kierowniczy dzięki seryjnemu wspomaganiu pracuje lekko, hamulce działają bez zarzutu, jest to też zasługa szerokich opon - 175 i 185. Tak łatwo nie przerzuca się już biegów, przede wszystkim trzeba wprawić się do wstecznego.

Silniki pracują z dużą kulturą, są ciche i dynamiczne - oczywiście jedne bardziej, drugie mniej. W Polsce jak się zdaje najczęściej będą sprzedawane Polo z motorem 1.4 60 KM. Zapewnia on niezłe osiągi i przyzwoite zużycie paliwa, a jest droższy od podstawowego silnika 1.0 tylko o 1100 zł, natomiast aż o prawie 2 tys. tańszy od nowocześniejszego, ale niewiele lepszego silnika 1.4 16v 75 KM. Wracając do pytania warto czy nie warto kupować nowego VW Polo? Jeśli ktoś nie wie co zrobić z 40 000 zł, to problem ma już rozwiązany. Auto jest solidne, nowoczesne, przyjemne dla oka, wygodne, bezpieczne, łatwe w odsprzedaniu itd.,itp. Należy się tylko zastanowić czy za te same pieniądze miast kupić polo 1.4 16v wyposażonego w 5-drzwiowe, całkowicie ocynkowane nadwozie z 12-letnią gwarancją perforacyjną, poduszkę powietrzną kierowcy, wspomaganie układu kierowniczego i regulowaną na wysokość kierownicę, nie można by kupić większego samochodu, z mocniejszym silnikiem i jeszcze lepiej wyposażonego, tyle że z mniej legendarną marką? Wybór jest wielki - poczynając od Punto i Fiesty a na koreańczykach kończąc. Wystarczy przeczytać porównanie Polo i Fiesty w "Auto Świat" 1/2000, by przekonać się, że współcześnie auta tej samej klasy rzadko się między sobą różnią, przynajmniej znacząco - reszta to tylko rzecz smaku.

Sławomir Pierek
 
« powrót